środa, 11 kwietnia 2012

5.

Obudziłam się około 12.Rozejrzałam się po pomieszczeniu i ogarnęłam fakty.Podniosłam się z łóżka i zobaczyłam moją torbę sportową.Podeszłam do niej i otworzyłam ją.Były tam moje ubrania,buty,szczoteczka do zębów i kosmetyczka.Skierowałam się do łazienki.Ubrałam się w to i zrobiłam lekki makijaż.Włosy rozczesałam i umyłam zęby.Schowałam wszystko do torby i założyłam buty (z zestawu).Założyłam torbę na ramię a telefon wzięłam w rękę.Zeszłam na dół i w kuchni siedział Justin.Pożegnałam się z nim i poszłam do domu.Po 30 minutach byłam na miejscu.Na wejściu prawie dostałam marchewką.Wzięłam głęboki wdech i przeszłam dalej.Dostałam czyimś butem.
- ej no kurwa czym ja jeszcze dostane?-krzyknęłam.Po chwili obok mnie zjawiła się piątka baranów w samych bokserkach.
- o wróciłaś.-powiedział mój brat.
- taaa.Mogę wiedzieć dlaczego po domu latają różne niebezpieczne przedmioty.?
- noo bo ten...no-jąkał się Liam.
- zresztą mam to gdzieś.Poszłam do siebie i wyjęłam wszystko z torby. Kosmetyczkę i brudne ubrania zaniosłam do łazienki.Gdy wróciłam do pokoju z szafy wyjęłam to oraz bieliznę.Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic.Umyłam włosy i wytarłam się ręcznikiem.Ubrałam się i wysuszyłam włosy.Umyłam zęby,zrobiłam makijaż i psiknęłam się perfumami.Gdy wróciłam do pokoju na nogi założyłam buty(z zestawu) po czym telefon wzięłam w rękę i zeszłam na dół.Skierowałam się do kuchni i zrobiłam sobie płatki.Gdy zjadłam napiłam się soku i wstawiłam wszystko do zmywarki.Następnie poszłam do salonu.Usiadłam na kanapie i włączyłam tv.Na MTV leciało "Co na to tato?" więc obejrzałam. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać gdzie wywiało resztę.Podniosłam się z kanapy i poszłam na górę.Zajrzałam do każdego pokoju i nikogo nie było.Postanowiłam zadzwonił do Zayn'a.Odebrał po trzecim sygnale
- ej gdzie jesteście?-zapytałam
- a co stęskniłaś się za nami?-zaśmiał się
- nie chce tylko się dowiedzieć ile będę miała spokój od was.
- za jakieś 10 minut powinniśmy wrócić.
- aha.-rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni.Zeszłam na dół i skierowałam się do kuchni.Z szafki wyjęłam chipsy,nutellę i łyżeczkę a z lodówki pepsi.Poszłam do siebie i rzuciłam to wszystko na łóżko.Położyłam się na łóżku i dorwałam laptopa włączyłam go i sprawdziłam TT i fb.Nie było nic ciekawego więc włączyłam sobie "Sposób na teściową".Po około 30 minutach do mojego pokoju wpadł Niall.
- puka się-powiedziałam na wejście.
- czy ty wzięłam moje chipsy i nutellę.?!-krzyknął
- no.. i co z tego?
- to było moje.
- niezmiernie mi przykro-powiedziałam z udawaną skruchą - a teraz wyjdź.-pokazałam palcem na drzwi.
- ja się zemszczę.-powiedział i wyszedł.
- uważaj bo się boje-zaśmiałam się
Wróciłam do oglądania filmu.Po 20 minutach znów ktoś wparował do mojego pokoju.
- Niall już ci mówiłam,że się nie boję.-powiedziałam nie odrywając wzroku od ekranu
- to nie Niall-poznałam głos Harrego
- jezu a ty tu czego? Mnie już naprawdę to nudzi.
- a mnie jakoś nie.-usiadł obok mnie na łóżku i objął mnie ramieniem.
- wypad-uderzyłam go łokciem w brzuch.
- pojebało cię?!
- już dawno.Mieszkasz ze mną pod jednym dachem tyle czasu i jeszcze tego nie zauważyłeś?
- jakoś nie.Zawsze byłaś miła.
- ja miła?-zdziwiłam się.- możliwe.-wzruszyłam ramionami.
- co oglądasz?
- film.
- nie możliwe.A tak na serio to przyszedłem ci powiedzieć żebyś zeszła na dół bo Zayn coś od ciebie chce.
- nie mógł mnie zawołać?
- nie mnie się pytaj.-wstał i wyszedł z mojego pokoju.
Położyłam laptopa na łóżku i zeszłam na dół.Weszłam do salonu i siedziała tam cała piątka.
- czego?-zapytałam i usiadłam na kanapie obok Liam'a.
- czego się tak bunkrujesz w tym pokoju.?-zapytał Zayn-posiedź z nami.
- dobra to było zabawne a teraz do rzeczy co było tak ważne,że musiałam tu zejść?
- mówię poważnie.Chcę mieć z tobą kontakt jak brat z siostrą a nie jak wróg z wrogiem.
Wstałam z kanapy i podeszłam do brata.
- masz gorączkę.-powiedziałam przykładając mu rękę do czoła-no tak bredzisz.
- nie mam gorączki i nie bredzę.-zabrał moja rękę.- nie rozumiesz,że chce naprawić nasze kontakty?
- nie.
- to zrozum to.A właśnie jedziemy za dwa dni do Paryża na dwa tygodnie jedziesz z nami?
- a mogę zostać sama w domu?-zapytałam z nadzieją
- nie.
- no cóż w takim razie nie mam wyboru.-wzruszyłam ramionami i usiadłam na kanapie.
- jesteś z Justinem?-wypalił jak Filip z konopi.Spojrzałam na niego zdziwiona.
- na mózg ci padło?-popukałam się palcem w czoło.
- no bo nie wróciłaś na noc więc myślałem,że...-przerwałam mu.
- w takim razie myślenie zostaw w spokoju bo widać,ze nie jest to twoja najmocniejsza strona.
- dzięki-powiedział
- spoko.
Równo o 22 pożegnałam się ze wszystkimi i podreptałam do siebie.Z szafy wyjęłam bieliznę i piżamki po czym poszłam do łazienki.Wzięłam prysznic i ubrałam się.Wysuszyłam włosy i umyłam zęby.Gdy wróciłam do pokoju wyłączyłam laptopa i położyłam się do łóżka.Od razu zasnęłam.

______________________________________________________________________

sorki,że nic nie dodawałam ale musiałam się wziąć za naukę.Rodzice postawili mi warunek,że nie pojadę na wakacje do Norwegii jeśli nie poprawię ocen tak więc mam nadzieje,że zrozumiecie.Postaram się dodawać teraz częściej rozdziały bo mam trochę więcej luzu.W najbliższym czasie dodam też coś na moje pozostałe blogi tak więc miłego czytania i komentujcie.♥

sobota, 24 marca 2012

4.

Obudziłam się standardowo koło 11.Niechętnie podniosłam swoje zwłoki z łóżka i podeszłam do szafy.Wyjęłam jasne rurki,białą koszulkę i koszulę w niebiesko-czarną kratkę.Poszłam do toalety i wykonałam poranne czynności.Ubrałam się i wyszłam z toalety.Z szafy wyjęłam białe conversy.Wzięłam telefon i zeszłam na dól.W kuchni siedzieli chłopcy i jakaś dziewczyna.
- cześć-odpowiedzieli chłopcy.
- Sara możemy pogadać?- zapytał Nathan
- no pewnie.Wyszliśmy z kuchni i poszliśmy do salonu.-no to co tam?-zapytałam siadając na kanapie
- dzisiaj wracam do domu.
- dlaczego?
- bo muszę.
- szkoda-przytuliłam się do niego.- kim jest ta dziewczyna?
- a to jest nowa dziewczyna Harrego.
- matko jedyna jaki to plastik jest.
- no wiem.Masakra jakaś.
Wróciliśmy do kuchni.Wyjęłam z szafki słoik z nutellą i usiadłam na blacie.Wzięłam łyżeczkę i zaczęłam jeść.Gdy wyjadłam ponad pół słoika schowałam ją do szafki a łyżkę rzuciłam do zlewu.Poszłam do salonu i włączyłam Tv.Runęłam na kanapę i oglądałam akwalans.Gdy ktoś zadzwonił do drzwi krzyknęłam tylko głośne "OTWÓRZCIE!!".Po chwili do salonu wszedł JB.
- hej śliczna-powiedział
- hej.
- co tam?-usiadł obok mnie na kanapie.
- nic a tam?
- też.Masz jakieś plany na dzisiaj?
- nie.
- to w takim razie zabieram cię dzisiaj do siebie.
- okeej.
Wstaliśmy z kanapy i wyszliśmy z domu.Wsiedliśmy do auta Justina i pojechaliśmy w kierunku jego domu.
- Justin skąd miałeś mój numer?-zapytałam gdy wjeżdżaliśmy na podjazd jego domu.
- mam swoje źródła-uśmiechnął się do mnie i wyjął kluczyki ze stacyjki po czym wysiadł.Również wysiadłam z samochodu.Justin otworzył drzwi do domu i przepuścił mnie przodem.
- po co ci taki wielki dom skoro mieszkasz sam?
- ty wiesz,że nie wiem.
- hahahah.nie no spoko.
- ej wiesz co?głodny jestem.-pociągnął mnie za  rękę w stronę kuchni-zjemy spaghetti co ty na to?
- spoko.
Justin zaczął wyciągac z szafek wszystko co potrzebne a ja siedziałam na krześle i na niego patrzyłam.Żeby lepiej widzieć co robi wskoczyłam na blat i mu się przyglądałam.Spojrzał na mnie i się uśmiechnął.Gdy skończył gotować nakryliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.Spojrzałam na niego i wybuchnęłam śmiechem.Był na twarzy cały brudny.
- co?-zapytał z uśmiechem.
- jesteś cały brudny.
Wytarł się i wróciliśmy do jedzenia.Gdy skończyliśmy posprzątaliśmy i skierowaliśmy się do salonu.Oglądaliśmy masę filmów.Gdy spojrzałam na zegarek była 23:04.
- Justin jest już po 23.-powiedziałam.
- o kurcze.no ale chyba nie ma sensu żebym cię teraz odwoził.Przenocujesz u mnie.
- no okej.
- ja się prześpię na kanapie bo pokoje gościnne są w remoncie.
- nie ja będę spała na kanapie.
- chyba cię głowa boli.
- nie nie boli.ja śpię na kanapie.
- mam duże łóżko zmieścimy się w nim we dwoje.
- hmm... no dobra.
- no i po kłopocie.A teraz księżniczko idziemy spać.
Wyłączył telewizor i poszliśmy na górę.Justin dał mi koszulkę i poszłam się przebrać.Gdy wróciłam do pokoju Justin leżał już w łóżku.Wślizgnęłam się obok niego.
- dobranoc ślicznotko.-powiedział Justin
- dobranoc-odpowiedziałam i ułożyłam się wygodnie na łóżku.Po chwili poczułam zimną rękę na mojej talii.Chwilę potem zasnęłam.

3.

Obudziłam się około 11.Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy.Z racji iż za oknem nie była ciekawa pogoda wybrałam długie czarne leginsy,białą bokserkę i tę bluzę oraz bieliznę.Skierowałam się do toalety.Wzięłam prysznic,umyłam włosy a następnie się ubrałam.Wysuszyłam włosy i umyłam zęby.Zrobiłam delikatny makijaż i psiknęłam się perfumami.Wyszłam z toalety i z szafy wyjęłam białe buty z najki oraz skarpetki.Wzięłam telefon i zeszłam na dół.Skierowałam się do kuchni w celu zjedzenia śniadania.Siedział tam Louis i Niall.
- cześć-przywitałam sie.
- hej-odpowiedzieli razem.
Zrobiłam sobie naleśniki z czekoladą i usiadłam przy stole.Zaczęłam je jeść gdy nagle do kuchni wparował nagi Harry.Od razu zakryłam oczy rękoma.
- człowieku idź się ubrać!!-krzyknęłam
- niby czemu?mi tak jest wygodnie.
- wiesz ja rozumiem,że jak mieszkaliście w szóstkę sami chłopacy to im nie przeszkadzały takie widoki ale do jasnej cholery ja jestem dziewczyną.
- no to musisz się przyzwyczaić.
Nie wytrzymałam.Wstałam i wzięłam talerz z naleśnikami i poszłam do siebie.Zostawiłam naleśniki na biurku i zbiegłam jeszcze po sok.Wparowałam do kuchni i z lodówki zabrałam sok a z szafki szklankę.Poszłam do siebie i zaczęłam jeść.Gdy skonsumowałam śniadanie zniosłam wszystko do kuchni.Na szczęście Harry był już ubrany co prawda miał tylko bokserki ale lepsze to niż nic.Zdziwiło mnie to,że siedział w kuchni sam.
- a resztę gdzie wywiało?-zapytałam.
- pojechali na zakupy.
- aha.
Postanowiłam posprzątać po śniadaniu więc wzięłam wszystko brudne naczynia ze stołu podciągnęłam rękawy przy bluzie i zaczęłam je myć.Gdy już prawie kończyłam poczułam czyjeś ręce na biodrach i oddech na szyi.
- Harry odsuń się ode mnie!-podniosłam głos.
- nie ma takiej możliwości.
Zrzuciłam jego ręce z moich bioder i zaczęłam wycierać ręce.Chciałam wyjść z kuchni ale złapał mnie za nadgarstek.
- kotku mam wrażenie,że robisz wszystko żeby mnie prowokować.Uwierz mi,że mam na ciebie taka ochotę,że gdybym mógł to przeleciałbym cię nawet tutaj więc błagam nie prowokuj mnie bo przestanę nad sobą panować.
- a niby w jaki sposób ja Cię prowokuję?
- ubierasz te wszystkie obcisłe rzeczy i w ogóle.Także proszę cię ślicznotko jeśli nie chcesz żebym zrobił coś wbrew tobie lepiej mnie unikaj bo nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak cholernie mnie pociągasz.
- nie chcę nic mówić ale ja się tak zawsze ubierałam i będę się ubierać tak jak chce a nie tak jak ty chcesz.Poza tym ja się ciebie nie boje ani trochę i wiem,że nic mi nie zrobisz.
- nie bądź tego taka pewna.
Zaśmiałam się i wyszłam z kuchni.Poszłam do siebie.Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa.Włączyłam skype i fb.Na skype była dostępna Van więc do niej zadzwoniłam.Odebrała i zaczęłyśmy rozmawiać.
- błagam zabierz mnie stąd!!!-krzyknęłam-to są jakieś nie wyżyte seksualnie dzieci.Co noc każdy z nich sprowadza do domu jakąś panienkę znaczy oprócz Nathana ale mniejsza o to.
- mała wytrzymasz.
- no nie wiem.Moja mama chyba nie do końca przemyślała decyzję z moim wyjazdem.
- haha słońce wierzę w ciebie.Jakoś to przetrwasz.
- ta albo zwariuje do końca.
Gadałyśmy jeszcze długo.Gdy skończyłyśmy zeszłam na dół.Nikogo nie było a na stoliku w salonie była tylko karteczka"Pojechaliśmy do studia.Nie długo powinniśmy wrócić.:)   Zayn."
Wzruszyłam ramionami i usiadłam na kanapie.Akurat oglądałam fineasza i ferba gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.Wstałam i poszłam je otworzyć.Był to ...Justin Bieber?!" A tego co tu przywiało?"-pomyślałam..
- hej jestem Justin jest możeZayn.?-zapytał.
- Hej ja jestem Sara nie nie ma pojechali do studia ale jeśli chcesz to możesz wejść i na nich zaczekać.Niedługo powinni wrócić.
- a nie będę sprawiał problemu?
- nie no coś ty.I tak siedzę i się nudzę więc proszę wchodź.-odsunęłam się od drzwi żeby Justin mógł wejść.Skierowaliśmy się do salonu- napijesz się czegoś?
- soku jeśli to nie problem.
- no to chwilka.
Poszłam do kuchni i nalałam soku do szklanki.Wróciłam do salonu i podałam Justinowi szklankę.
- dzięki.-uśmiechnął się do mnie.Usiadłam na kanapie i wpatrywałam się w telewizor.-mogę cię o coś zapytać?-zapytał nieśmiało Justin.
- pewnie.pytaj.-uśmiechnęłam się.
- jesteś dziewczyną,któregoś z chłopaków.?
Zaśmiałam się
- nie.Jestem młodszą siostrą Zayn'a.
- mhm.ile masz lat.?
- 17.
- jesteś ode mnie dwa lata młodsza.
- tak wiem.
- wiesz,nie jesteś do Zayn'a ani trochę podobna.
- wiem.Na całe szczęście.
- słuchaj mam prośbę.Muszę pojechać kupić sobie nowe ubrania a potrzebuje kobiecej ręki.Mogłabyś ze mną pojechać.?
- jasne.Tylko kiedy.?
- teraz.Pasuje ci?
- no pewnie.
Wstaliśmy z kanapy i wyszliśmy z domu.Klucze wrzuciłam do kieszeni bluzy,zresztą telefon też i wsiedliśmy do auta Justina i ruszyliśmy w kierunku galerii.Gdy dotarliśmy na miejsce wysiedliśmy i weszliśmy do galerii.Chodziliśmy po sklepach i wybieraliśmy ubrania dla Justina.Ciągle opowiadał mi jakieś śmieszne historie ze swojego życia a ja się śmiałam.Raz prawie się popłakałam ze śmiechu.
Około 18 wróciliśmy do nas.Chłopcy już byli więc pożegnałam się z Justinem i poszłam do siebie.Leżałam na łóżku i oglądałam telewizor gdy nagle do mojego pokoju wparował Harry.
- co ?
- gdzie byłaś?!
- moja sprawa.-wstałam z łóżka i poszłam w kierunku drzwi.Harry złapał mnie za rękę i przycisnął do ściany.
- jeśli ja nie będę cię miał to żaden nie będzie cię miał.I chyba dzisiaj rano coś ci powiedziałem.
- coś tam marudziłeś.
- ostrzegam cię po raz ostatni.Cholernie mnie pociągasz więc lepiej nie igraj ze mną bo na serio zrobię coś wbrew tobie a uwierz mi wtedy nie będzie dla ciebie fajnie bo będziesz głośno krzyczeć.
- człowieku idź ty do lekarza.-chciałam go odepchnął ale okazał się być silniejszy-odsuń się.
- nie.Kotku przestań się stawiać bo to nic ci nie da a mnie to jeszcze bardziej nakręca.
- powinieneś się leczyć.
W tym momencie do mojego pokoju wszedł Liam.
- Harry zejdź na dół bo musi...-przerwał gdy nas zobaczył.- co wy do cholery robicie?
- on nie chce mnie puścić.
- weź się od niej odsuń i chodź na dół.
Harry odsunął się i razem z Liamem wyszli z pokoju.Wzięłam z szafy bieliznę i koszulkę.Poszłam do toalety się myć.Gdy wróciłam do pokoju położyłam się do łóżka.Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam,że mam jedną wiadomość.Była od nieznanego numeru."Dziękuję za pomoc.Dobranoc ślicznotko;*    Justin;)" Skąd on miał mój numer? Dobra nie ważne.Położyłam telefon na szafce i ułożyłam się wygodnie w łóżku.Chwilę potem zasnęłam.

piątek, 23 marca 2012

2.

                                                            *dwa tygodnie później*
Od ostatniej kłótni z Zaynem prawie wcale ze sobą nie rozmawiamy zresztą z Naillem,Harrym,Liamem i Lou też nie.Od 11 dni z Nathanem jesteśmy parą.Harry gdy się dowiedział dostał jakiegoś szału zaczął wszystkich obwiniać i tak dalej.Podobno jemu też się podobam ale w końcu to Nathan pierwszy wyznał mi co do mnie czuje.Tego dnia obudziłam się o 12.Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy.Wyjęłam z niej czarne leginsy,Białą bluzkę z rękawami 3/4 i bieliznę.Poszłam do toalety w celu odświeżenia się.Wzięłam prysznic i ubrałam się w naszykowane wcześniej ubrania.Wysuszyłam włosy i umyłam zęby.Zrobiłam delikatny makijaż i psiknęłam się perfumami.Wyszłam z łazienki i z szafy wyjęłam białe pumy za kostkę.Zabrałam telefon z szafki i zeszłam na dół.Skierowałam się do kuchni i zobaczyłam szóstkę chłopaków jedzących śniadanie.Nathan od razu podszedł do mnie i pocałował.
- wyspałaś się ślicznotko?-zapytał
- no nawet.co dzisiaj robimy?
- emm...-zamyślił się-jedziemy na plaże?
- okej.-uśmiechnęłam się
- jedziemy z wami-krzyknęła reszta.
- spoko-powiedział Nathan.
Gdy zjedliśmy śniadanie pobiegliśmy do swoich pokoi i spakowaliśmy potrzebne rzeczy.Wybrałam ten strój i go założyłam.Do torby wrzuciłam ręcznik,krem do opalania,okulary i słuchawki.Zbiegłam na dół i  zobaczyłam całą szóstkę.Złapałam Nathana za rękę i wyszliśmy z domu.Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy.Po 30 minutach byliśmy na miejscu.Zajęliśmy miejsce i chłopcy zrzucili z siebie ubrania po czym pobiegli do wody.Ja również zdjęłam ubrania ale zostałam na kocu.Zaczęłam się opalać gdy nagle ktoś zasłonił mi słońce.
- kimkolwiek jesteś zasłaniasz mi słońce.-otworzyłam oczy i zobaczyłam wyszczerzonego Nathana.-czego się tak szczerzysz?
- a co nie mogę?-zapytał i usiadł na mnie okrakiem.-dlaczego nie mówiłaś że masz kolczyk w pępku?
- nie wiem.-zrzuciłam go z siebie i teraz to ja na nim usiadłam.Pocałowałam go w usta.
- możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie?
- no pewnie.
- dlaczego ty jesteś taka śliczna?
Zaśmiałam się i pokręciłam głową.
-  nie jestem.
- nie wcale.kotku to ja jestem chłopakiem i wiem lepiej czy moja dziewczyna jest śliczna,ładna czy piękna.-powiedział po czym jego ręce przesunęły się z moich bioder na moje pośladki.
- no no.-podniosłam się i poszłam w kierunku wody.Stanęłam przy brzegu i już po chwili poczułam czyjeś ciepłe dłonie na biodrach.Odwróciłam się i zobaczyłam...Harrego?!
- Harry? co ty robisz?
- powiedziałem ci,że nie odpuszczę.
- Harry daj sobie spokój.Ty nie rozumiesz,że ja nic do ciebie nie czuje?
- kotku obiecuję ci,że poczujesz bo Nathan niedługo wraca do domu a ja zrobię wszystko żebyś ty była moja.
- ehe.coś jeszcze.?
- jesteś piękna jak się złościsz.-położył dłoń na moim biodrze.
- Harry jeśli myślisz,że ja jestem kolejną dziewczyną,która wskoczy ci do łóżka to się mylisz.-powiedziałam i odeszłam.Zebraliśmy się i stwierdziliśmy,że wracamy do domu.Ubraliśmy się i skierowaliśmy się w stronę auta.Wsiedliśmy i pojechaliśmy do domu.35 minut później byliśmy pod domem.Wysiadłam z samochodu  i weszłam do domu.Poszłam do siebie i rzuciłam się na łóżku.Po jakiś 15 minutach ktoś zapukał do drzwi.Wszedł do do środka.Był to Nathan.
- możemy pogadać.
- jasne siadaj.
Wszedł i usiadł na łóżku.Patrzyłam na niego pytającym wzrokiem.
- emm bo chodzi o to,że ja już sam nie wiem co do ciebie czuje.Na początku wydawało mi się,że to miłość ale teraz nie wiem.
- Nathan ja też nie jestem już pewna swoich uczuć co do ciebie.Myślę że jedynym uczuciem jakim cię darzę to przyjaźń.Kocham Cię ale jak brata.
- a ja ciebie jak siostrę.
- to co przyjaciele?-zapytałam z uśmiechem
- przyjaciele.
Nathan wstał i wyszedł.Wzięłam swojego laptopa i włączyłam go.Zmieniłam status na "wolny"na fb i wyłączyłam laptopa.Po chwili do mojego pokoju wpadł Harry.
- pukać się weź naucz.-powiedziałam.
- rozstałaś się z Nathanem?
- no tak a co ci do tego?-wstałam z łóżka i podeszłam do okna
- to,że teraz będziesz moja-podszedł do mnie i położył ręce na biodrach.Poczułam jego oddech na swojej szyi.
- zapomnij.jeszcze na głowę nie upadłam.
- zobaczysz ślicznotko prędzej czy później i tak ulegniesz.-pocałował mnie w szyje i wyszedł.
Z racji iż była godzina 19:55 wzięłam piżamki i poszłam się myć.Gdy wróciłam do pokoju była godzina 21:03 więc położyłam się do łóżka.Nagle ktoś wszedł do mojego pokoju.Był to Harry.
- jezu człowieku daj sobie już spokój.
- przyszedłem powiedzieć dobranoc.
- świetnie powiedziałeś a teraz możesz już sobie iść.
Podszedł do mnie i cmoknął mnie w policzek.Szepnął"dobranoc" i wyszedł a ja chwilę potem zasnęłam.

1.

- Saraa!!-usłyszałam krzyk mojego brata.Odwróciłam się i podeszłam do niego.Zayn mnie przytulił i obejrzał dokładnie.- no to Harry ma już nową miłość.
Wsadził moje walizki do bagażnika i odjechaliśmy spod lotniska.Po 40 minutach zatrzymaliśmy się pod jakimś wielkim domem.Wysiedliśmy z auta i skierowaliśmy się do wejścia.Zayn przepuścił mnie w drzwiach a potem sam wszedł do domu.Panował tam taki bałagan,że głowa boli.
- ZŁAZIĆ NA DÓŁ!!!-wydarł się mój brat.Po chwili piątka chłopaków zbiegła na dół a ja od razu zakryłam oczy.Czwórka z nich była w samych bokserkach a jeden zupełnie nagi.
- ej no stary trzeba było powiedzieć,że przyprowadzasz dziewczynę do domu to byśmy się ubrali a my myśleliśmy,że ty do sklepu pojechałeś-odezwał się ktoś.
- debile to jest moja młodsza siostra.mówiłem wam,że dzisiaj do mnie przyjeżdża.a teraz idźcie się ubrać.
Chłopcy pobiegli na górę a ja zabrałam ręce z oczu.Z bratem usiedliśmy na kanapie w salonie a po chwili zbiegła do nas reszta.Przedstawili się i rozsiedli obok nas.Jest też tutaj Nathan brat Harrego więc teraz to na pewno tu na głowę dostanę.Mam tylko nadzieje,że nie jest taki jak jego brat i cała reszta.Oni myślą,że ja nie wiem jak oni dziewczyny traktują.Siedzieliśmy tak dobrą chwilę aż w końcu mój brat powiedział:
- Sara chodź pokaże ci twój pokój.-Wstaliśmy i weszliśmy na górę.Po drodze Zayn wziął moje walizki i postawił je pod samymi brązowymi drzwiami.Otworzył je a moim oczom ukazał się świetny pokój.Zayn postawił moje walizki koło łóżka i zszedł na dół.Pierwsze co sprawdziłam to czy łóżko jest wygodne.Było bardzo wygodne co oznacza,że nie będę miała problemów ze spaniem.Potem wyjęłam z walizki jasne rurki,białą bokserkę i tę koszulę.Wzięłam też kosmetyczkę i perfumy.Skierowałam się do toalety i wzięłam prysznic.Ubrałam się w przygotowany zestaw koszule zostawiłam odpiętą bo było mi niewygodnie,zrobiłam delikatny makijaż i umyłam zęby.Włosy tylko rozczesałam i pozwoliłam im opadać na moje ramiona.Wyszłam z toalety i wygrzebałam z walizki białe najki oraz skarpety.Potem zabrałam się za wypakowywanie ubrań z walizek.Po 3 godzinach męki skończyłam.Psiknęłam się perfumami i chwyciłam telefon w rękę.Zeszłam na dół.Z salonu dochodziły jakieś śmiechy i niezbyt przyjemny zapach.Weszłam do salonu a tam siedziała 6 chłopaków a do tego mój brat palił papierosy.
- zgaś to kurwa człowieku!!-wydarłam się na niego.Podeszłam do niego i wyrwałam mu fajkę z ręki po czym ją zgasiłam.
- ej młoda nic nie chce mówić ale to ja jestem straszy i nie będziesz mi mówiła co mogę a czego nie.
- przy mnie tego na pewno nie będziesz palić
- sama paliłaś a teraz ci to przeszkadza?
- a żebyś wiedział,że mi to przeszkadza.
- wzorowa córeczka się znalazła.-zaśmiał się-jak ty dzień w dzień balowałaś i lądowałaś w łóżku z kolesiami,których nie znasz nic nie mówiłem.-w tym momencie łzy poleciały mi po policzkach.
- czasami pomyśl za nim coś powiesz-krzyknęłam przez łzy i wybiegłam z domu.Biegłam przed siebie.Dobiegłam do jakiegoś parku.Na zegarku widniała godzina 21:03 więc nie dziwię się,że nikogo tu nie było.Usiadłam na jakiejś ławce i zakryłam twarz dłońmi.Nie chciałam płakać ale na samo wspomnienie o tym co przeżywałam przez jednego kolesia łzy same mi leciały.Po chwili poczułam czyjąś rękę na ramieniu.Spojrzałam w górę i zobaczyłam Nathana.Kucnął przede mną i złapała moje ręce w swoje.
- malutka co jest?-zapytał
- chodzi o to,że jak sama pewnie słyszałeś kiedyś dzień w dzień balowałam,lądowałam w łóżku z kolesiami,których już nigdy w życiu nie widziałam.Na szkołę miałam totalnie wyjebane prawie w ogóle tam nie chodziłam,ciągle wdawałam się w bójki i tak dalej.Ale gdy już z tym skończyłam zaczęłam normalnie chodzić do szkoły,nie chodziłam na imprezy,nie piłam alkoholu,zmieniłam przyjaciół,numer telefonu i w ogóle.Pewnego dnia gdy z przyjaciółką wracałam ze szkoły podeszła do nas grupka chłopaków.Typowe dresy.Jeden z nich zaczął się do mnie przystawiać.Wiedziałam,że skądś go kojarzę ale za cholerę nie mogłam przypomnieć sobie skąd.Koleś zaczął mnie całować a reszta zwinęła gdzieś moją przyjaciółkę.Potem dopiero skojarzyłam,że to koleś,z którym spałam po jednej z imprez.Próbowałam mu się wyrwać ale on był silniejszy.Zaciągnął mnie do jakiegoś opuszczonego budynku.A tam mnie zgwałcił.Próbowałam z tym jakoś żyć ale nie dawałam rady,wszyscy ciągle coś mówili na ten temat.Przyjaciele ciągle byli ze mną ale ja nie umiałam sobie poradzić z tym co się stało.Rodzice chcieli złożyć zawiadomienie na policji ale ja tego nie chciałam.Mama stwierdziła,że nie może patrzeć na to jak cierpię więc wyjadę do Zayn'a i zacznę tu wszystko od nowa.
- ślicznotko nie płacz.Ułoży się zobaczysz.Teraz jesteś z nami a mimo tego jacy oni są na pewno nie dadzą zrobić ci krzywdy.Zayn na pewno nie chciał powiedzieć czegoś co by cię zraniło.Oni pili więc stracił nad sobą panowanie i jutro wszystko będzie okej.A teraz nie płacz.Za śliczne oczy masz na to.-otarł kciukiem łzy z mojego policzka.
- pewnie myślisz teraz o mnie jak o jakiejś dziwce ale...-zaczęłam ale Nathan mi przerwał
- nie myślę tak o tobie.Chcesz wiedzieć jakie jest moje zdanie o tobie?-pokiwałam twierdząco głową-piękna brunetka ze ślicznymi oczami,nieziemskim uśmiechem i fantastycznym charakterem.-zarumieniłam się lekko- ty się rumienisz.Jak słodko.Chodź tutaj-wstał i rozłożył ramiona.Również wstałam i wtuliłam się w niego-no to co mała idziemy do domu?-zapytał.W odpowiedzi pokiwałam twierdząco głową.Ruszyliśmy w kierunku domu.Całą drogę Nathan opowiadał mi jakieś dowcipy a ja śmiałam się jak głupia.W pewnym momencie zapytałam Nathana:
- mogę zadać ci jedno pytanie?-zaczęłam niepewnie.
- no pewnie pytaj śmiało.
- bo ja wiem jak chłopcy traktują dziewczyny.Jak już się z nią prześpią to ją zostawiają.Ty też tak robisz?
- nie.Ja nie jestem taki jak mój brat.Ja mam szacunek do dziewczyn i nie jestem nimi tylko dlatego,że któraś z nich ma no na przykład duże piersi czy jest dobra w łóżku.Jeżeli jestem z dziewczyną to coś do niej czuje.-uśmiechnął się do mnie.W tym momencie doszliśmy pod dom.Weszliśmy do środka i wszyscy gdy tylko nas zobaczyli zarzucili masą pytań.
- gdzie ty kurwa byłaś?!!-wydarł się na mnie brat
- nie drzyj się na mnie bo sobie tego nie życzę.
- to nie jest koncert życzeń.pytam się gdzie byłaś?!
- daleko.-powiedziałam i pobiegłam do siebie.Wzięłam piżamki i poszłam się myć.Gdy wróciłam do pokoju położyłam się do łóżka i poszłam spać.