sobota, 24 marca 2012

3.

Obudziłam się około 11.Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy.Z racji iż za oknem nie była ciekawa pogoda wybrałam długie czarne leginsy,białą bokserkę i tę bluzę oraz bieliznę.Skierowałam się do toalety.Wzięłam prysznic,umyłam włosy a następnie się ubrałam.Wysuszyłam włosy i umyłam zęby.Zrobiłam delikatny makijaż i psiknęłam się perfumami.Wyszłam z toalety i z szafy wyjęłam białe buty z najki oraz skarpetki.Wzięłam telefon i zeszłam na dół.Skierowałam się do kuchni w celu zjedzenia śniadania.Siedział tam Louis i Niall.
- cześć-przywitałam sie.
- hej-odpowiedzieli razem.
Zrobiłam sobie naleśniki z czekoladą i usiadłam przy stole.Zaczęłam je jeść gdy nagle do kuchni wparował nagi Harry.Od razu zakryłam oczy rękoma.
- człowieku idź się ubrać!!-krzyknęłam
- niby czemu?mi tak jest wygodnie.
- wiesz ja rozumiem,że jak mieszkaliście w szóstkę sami chłopacy to im nie przeszkadzały takie widoki ale do jasnej cholery ja jestem dziewczyną.
- no to musisz się przyzwyczaić.
Nie wytrzymałam.Wstałam i wzięłam talerz z naleśnikami i poszłam do siebie.Zostawiłam naleśniki na biurku i zbiegłam jeszcze po sok.Wparowałam do kuchni i z lodówki zabrałam sok a z szafki szklankę.Poszłam do siebie i zaczęłam jeść.Gdy skonsumowałam śniadanie zniosłam wszystko do kuchni.Na szczęście Harry był już ubrany co prawda miał tylko bokserki ale lepsze to niż nic.Zdziwiło mnie to,że siedział w kuchni sam.
- a resztę gdzie wywiało?-zapytałam.
- pojechali na zakupy.
- aha.
Postanowiłam posprzątać po śniadaniu więc wzięłam wszystko brudne naczynia ze stołu podciągnęłam rękawy przy bluzie i zaczęłam je myć.Gdy już prawie kończyłam poczułam czyjeś ręce na biodrach i oddech na szyi.
- Harry odsuń się ode mnie!-podniosłam głos.
- nie ma takiej możliwości.
Zrzuciłam jego ręce z moich bioder i zaczęłam wycierać ręce.Chciałam wyjść z kuchni ale złapał mnie za nadgarstek.
- kotku mam wrażenie,że robisz wszystko żeby mnie prowokować.Uwierz mi,że mam na ciebie taka ochotę,że gdybym mógł to przeleciałbym cię nawet tutaj więc błagam nie prowokuj mnie bo przestanę nad sobą panować.
- a niby w jaki sposób ja Cię prowokuję?
- ubierasz te wszystkie obcisłe rzeczy i w ogóle.Także proszę cię ślicznotko jeśli nie chcesz żebym zrobił coś wbrew tobie lepiej mnie unikaj bo nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak cholernie mnie pociągasz.
- nie chcę nic mówić ale ja się tak zawsze ubierałam i będę się ubierać tak jak chce a nie tak jak ty chcesz.Poza tym ja się ciebie nie boje ani trochę i wiem,że nic mi nie zrobisz.
- nie bądź tego taka pewna.
Zaśmiałam się i wyszłam z kuchni.Poszłam do siebie.Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa.Włączyłam skype i fb.Na skype była dostępna Van więc do niej zadzwoniłam.Odebrała i zaczęłyśmy rozmawiać.
- błagam zabierz mnie stąd!!!-krzyknęłam-to są jakieś nie wyżyte seksualnie dzieci.Co noc każdy z nich sprowadza do domu jakąś panienkę znaczy oprócz Nathana ale mniejsza o to.
- mała wytrzymasz.
- no nie wiem.Moja mama chyba nie do końca przemyślała decyzję z moim wyjazdem.
- haha słońce wierzę w ciebie.Jakoś to przetrwasz.
- ta albo zwariuje do końca.
Gadałyśmy jeszcze długo.Gdy skończyłyśmy zeszłam na dół.Nikogo nie było a na stoliku w salonie była tylko karteczka"Pojechaliśmy do studia.Nie długo powinniśmy wrócić.:)   Zayn."
Wzruszyłam ramionami i usiadłam na kanapie.Akurat oglądałam fineasza i ferba gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.Wstałam i poszłam je otworzyć.Był to ...Justin Bieber?!" A tego co tu przywiało?"-pomyślałam..
- hej jestem Justin jest możeZayn.?-zapytał.
- Hej ja jestem Sara nie nie ma pojechali do studia ale jeśli chcesz to możesz wejść i na nich zaczekać.Niedługo powinni wrócić.
- a nie będę sprawiał problemu?
- nie no coś ty.I tak siedzę i się nudzę więc proszę wchodź.-odsunęłam się od drzwi żeby Justin mógł wejść.Skierowaliśmy się do salonu- napijesz się czegoś?
- soku jeśli to nie problem.
- no to chwilka.
Poszłam do kuchni i nalałam soku do szklanki.Wróciłam do salonu i podałam Justinowi szklankę.
- dzięki.-uśmiechnął się do mnie.Usiadłam na kanapie i wpatrywałam się w telewizor.-mogę cię o coś zapytać?-zapytał nieśmiało Justin.
- pewnie.pytaj.-uśmiechnęłam się.
- jesteś dziewczyną,któregoś z chłopaków.?
Zaśmiałam się
- nie.Jestem młodszą siostrą Zayn'a.
- mhm.ile masz lat.?
- 17.
- jesteś ode mnie dwa lata młodsza.
- tak wiem.
- wiesz,nie jesteś do Zayn'a ani trochę podobna.
- wiem.Na całe szczęście.
- słuchaj mam prośbę.Muszę pojechać kupić sobie nowe ubrania a potrzebuje kobiecej ręki.Mogłabyś ze mną pojechać.?
- jasne.Tylko kiedy.?
- teraz.Pasuje ci?
- no pewnie.
Wstaliśmy z kanapy i wyszliśmy z domu.Klucze wrzuciłam do kieszeni bluzy,zresztą telefon też i wsiedliśmy do auta Justina i ruszyliśmy w kierunku galerii.Gdy dotarliśmy na miejsce wysiedliśmy i weszliśmy do galerii.Chodziliśmy po sklepach i wybieraliśmy ubrania dla Justina.Ciągle opowiadał mi jakieś śmieszne historie ze swojego życia a ja się śmiałam.Raz prawie się popłakałam ze śmiechu.
Około 18 wróciliśmy do nas.Chłopcy już byli więc pożegnałam się z Justinem i poszłam do siebie.Leżałam na łóżku i oglądałam telewizor gdy nagle do mojego pokoju wparował Harry.
- co ?
- gdzie byłaś?!
- moja sprawa.-wstałam z łóżka i poszłam w kierunku drzwi.Harry złapał mnie za rękę i przycisnął do ściany.
- jeśli ja nie będę cię miał to żaden nie będzie cię miał.I chyba dzisiaj rano coś ci powiedziałem.
- coś tam marudziłeś.
- ostrzegam cię po raz ostatni.Cholernie mnie pociągasz więc lepiej nie igraj ze mną bo na serio zrobię coś wbrew tobie a uwierz mi wtedy nie będzie dla ciebie fajnie bo będziesz głośno krzyczeć.
- człowieku idź ty do lekarza.-chciałam go odepchnął ale okazał się być silniejszy-odsuń się.
- nie.Kotku przestań się stawiać bo to nic ci nie da a mnie to jeszcze bardziej nakręca.
- powinieneś się leczyć.
W tym momencie do mojego pokoju wszedł Liam.
- Harry zejdź na dół bo musi...-przerwał gdy nas zobaczył.- co wy do cholery robicie?
- on nie chce mnie puścić.
- weź się od niej odsuń i chodź na dół.
Harry odsunął się i razem z Liamem wyszli z pokoju.Wzięłam z szafy bieliznę i koszulkę.Poszłam do toalety się myć.Gdy wróciłam do pokoju położyłam się do łóżka.Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam,że mam jedną wiadomość.Była od nieznanego numeru."Dziękuję za pomoc.Dobranoc ślicznotko;*    Justin;)" Skąd on miał mój numer? Dobra nie ważne.Położyłam telefon na szafce i ułożyłam się wygodnie w łóżku.Chwilę potem zasnęłam.

1 komentarz:

  1. Justin?! Na serio?!! -,-
    No ale po za tym to opowiadanie jest mega <3
    Zapraszam do mnie --> www.kamcikk.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń