*dwa tygodnie później*
Od ostatniej kłótni z Zaynem prawie wcale ze sobą nie rozmawiamy zresztą z Naillem,Harrym,Liamem i Lou też nie.Od 11 dni z Nathanem jesteśmy parą.Harry gdy się dowiedział dostał jakiegoś szału zaczął wszystkich obwiniać i tak dalej.Podobno jemu też się podobam ale w końcu to Nathan pierwszy wyznał mi co do mnie czuje.Tego dnia obudziłam się o 12.Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy.Wyjęłam z niej czarne leginsy,Białą bluzkę z rękawami 3/4 i bieliznę.Poszłam do toalety w celu odświeżenia się.Wzięłam prysznic i ubrałam się w naszykowane wcześniej ubrania.Wysuszyłam włosy i umyłam zęby.Zrobiłam delikatny makijaż i psiknęłam się perfumami.Wyszłam z łazienki i z szafy wyjęłam białe pumy za kostkę.Zabrałam telefon z szafki i zeszłam na dół.Skierowałam się do kuchni i zobaczyłam szóstkę chłopaków jedzących śniadanie.Nathan od razu podszedł do mnie i pocałował.
- wyspałaś się ślicznotko?-zapytał
- no nawet.co dzisiaj robimy?
- emm...-zamyślił się-jedziemy na plaże?
- okej.-uśmiechnęłam się
- jedziemy z wami-krzyknęła reszta.
- spoko-powiedział Nathan.
Gdy zjedliśmy śniadanie pobiegliśmy do swoich pokoi i spakowaliśmy potrzebne rzeczy.Wybrałam ten strój i go założyłam.Do torby wrzuciłam ręcznik,krem do opalania,okulary i słuchawki.Zbiegłam na dół i zobaczyłam całą szóstkę.Złapałam Nathana za rękę i wyszliśmy z domu.Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy.Po 30 minutach byliśmy na miejscu.Zajęliśmy miejsce i chłopcy zrzucili z siebie ubrania po czym pobiegli do wody.Ja również zdjęłam ubrania ale zostałam na kocu.Zaczęłam się opalać gdy nagle ktoś zasłonił mi słońce.
- kimkolwiek jesteś zasłaniasz mi słońce.-otworzyłam oczy i zobaczyłam wyszczerzonego Nathana.-czego się tak szczerzysz?
- a co nie mogę?-zapytał i usiadł na mnie okrakiem.-dlaczego nie mówiłaś że masz kolczyk w pępku?
- nie wiem.-zrzuciłam go z siebie i teraz to ja na nim usiadłam.Pocałowałam go w usta.
- możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie?
- no pewnie.
- dlaczego ty jesteś taka śliczna?
Zaśmiałam się i pokręciłam głową.
- nie jestem.
- nie wcale.kotku to ja jestem chłopakiem i wiem lepiej czy moja dziewczyna jest śliczna,ładna czy piękna.-powiedział po czym jego ręce przesunęły się z moich bioder na moje pośladki.
- no no.-podniosłam się i poszłam w kierunku wody.Stanęłam przy brzegu i już po chwili poczułam czyjeś ciepłe dłonie na biodrach.Odwróciłam się i zobaczyłam...Harrego?!
- Harry? co ty robisz?
- powiedziałem ci,że nie odpuszczę.
- Harry daj sobie spokój.Ty nie rozumiesz,że ja nic do ciebie nie czuje?
- kotku obiecuję ci,że poczujesz bo Nathan niedługo wraca do domu a ja zrobię wszystko żebyś ty była moja.
- ehe.coś jeszcze.?
- jesteś piękna jak się złościsz.-położył dłoń na moim biodrze.
- Harry jeśli myślisz,że ja jestem kolejną dziewczyną,która wskoczy ci do łóżka to się mylisz.-powiedziałam i odeszłam.Zebraliśmy się i stwierdziliśmy,że wracamy do domu.Ubraliśmy się i skierowaliśmy się w stronę auta.Wsiedliśmy i pojechaliśmy do domu.35 minut później byliśmy pod domem.Wysiadłam z samochodu i weszłam do domu.Poszłam do siebie i rzuciłam się na łóżku.Po jakiś 15 minutach ktoś zapukał do drzwi.Wszedł do do środka.Był to Nathan.
- możemy pogadać.
- jasne siadaj.
Wszedł i usiadł na łóżku.Patrzyłam na niego pytającym wzrokiem.
- emm bo chodzi o to,że ja już sam nie wiem co do ciebie czuje.Na początku wydawało mi się,że to miłość ale teraz nie wiem.
- Nathan ja też nie jestem już pewna swoich uczuć co do ciebie.Myślę że jedynym uczuciem jakim cię darzę to przyjaźń.Kocham Cię ale jak brata.
- a ja ciebie jak siostrę.
- to co przyjaciele?-zapytałam z uśmiechem
- przyjaciele.
Nathan wstał i wyszedł.Wzięłam swojego laptopa i włączyłam go.Zmieniłam status na "wolny"na fb i wyłączyłam laptopa.Po chwili do mojego pokoju wpadł Harry.
- pukać się weź naucz.-powiedziałam.
- rozstałaś się z Nathanem?
- no tak a co ci do tego?-wstałam z łóżka i podeszłam do okna
- to,że teraz będziesz moja-podszedł do mnie i położył ręce na biodrach.Poczułam jego oddech na swojej szyi.
- zapomnij.jeszcze na głowę nie upadłam.
- zobaczysz ślicznotko prędzej czy później i tak ulegniesz.-pocałował mnie w szyje i wyszedł.
Z racji iż była godzina 19:55 wzięłam piżamki i poszłam się myć.Gdy wróciłam do pokoju była godzina 21:03 więc położyłam się do łóżka.Nagle ktoś wszedł do mojego pokoju.Był to Harry.
- jezu człowieku daj sobie już spokój.
- przyszedłem powiedzieć dobranoc.
- świetnie powiedziałeś a teraz możesz już sobie iść.
Podszedł do mnie i cmoknął mnie w policzek.Szepnął"dobranoc" i wyszedł a ja chwilę potem zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz